Logo
sobota, 19 października 2019
św. ap. Tomasza
Znajdujesz się na: Strona główna»Aktualności»Dwugłos ekumeniczny w Białymstoku
Aktualności
25-01-2019

Dwugłos ekumeniczny w Białymstoku

Zgodnie z wieloletnią już tradycją, styczeń jest miesiącem, w którym odbywa się Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan, obejmujący różne wydarzenia ekumeniczne – wspólne nabożeństwa, modlitwy, panele dyskusyjne czy konferencje. Hasło tegorocznej edycji Tygodnia to „Dąż do sprawiedliwości” (Pwt 16, 20).

W sobotę 19 stycznia, w święto Chrztu Pańskiego, w cerkwi Świętego Ducha odbyła się Wielka Wieczernia, której przewodniczył Władyka abp Jakub, a kazanie podczas nabożeństwa wygłosił rzymskokatolicki Metropolita Białostocki, abp Tadeusz Wojda. W nabożeństwie brali udział wierni prawosławni, rzymskokatoliccy oraz protestanci. Byli również obecni przedstawiciele władz wojewódzkich i samorządowych.

W swoim kazaniu abp Wojda przywołał sprawiedliwość jako jedną z cnót kardynalnych (fundamentalnych), dzięki której możliwe jest czynienie przez człowieka dobra. Sprawiedliwość wzywa nas do oddania każdemu tego, co jest mu należne, zarówno w aspekcie międzyludzkim, jak i społecznym czy państwowym. Dla chrześcijan najważniejsze jest jednak biblijne znaczenie sprawiedliwości – rozumianej jako bojaźń Boża, lęk przed utratą obecności Boga w swoim życiu, przed utratą Bożego zaufania. To również lęk przed nieumiejętnością rozpoznania woli i miłości Bożej oraz brakiem odpowiedzi własnym życiem na tę wolę i miłość. Człowiek sprawiedliwy w Bogu dąży do łączności, do komunii z innym człowiekiem.

Metropolita nawiązał do święta Chrztu Pańskiego jako początku nauczania Chrystusa, prowadzącego do Jego późniejszej ofiary odkupieńczej za człowieka, dokonanej przez Boga-człowieka, ale wyrażonej w pełnym uniżeniu. Droga Pana do Jerozolimy i do aktu odkupienia ludzkości zaczęła się w wodach Jordanu, w których wolny od grzechu Chrystus przyjął jarzmo ludzkich grzechów, zmywanych ku nawróceniu wodą przez św. Jana Chrzciciela. To była zapowiedź sakramentu chrztu, zanurzającego człowieka w śmierć Chrystusa i wynurzającego go jako nowe, odkupione i przebóstwione stworzenie, zaproszone do wiecznego życia i zjednoczenia z Bogiem. Każdy, kto został zanurzony w śmierci Chrystusa i z Nim powstał do nowego życia, musi podążać drogą sprawiedliwości.

Sprawiedliwość można też odczytać jako oddanie sobie tego, co jest należne. Apostołowie na początku podążania za Chrystusem, patrzyli na Niego i na Boskie sprawy w ziemski sposób, poszukując doczesnej wielkości, nie rozumiejąc znaczenia Bożego daru oraz konieczności obdarowywania sobą innych – służenia im. Dzisiejszy człowiek nie poszukuje prawdy o sobie, odrzuca porządek i sprawiedliwość Bożą, a szuka realizacji własnych idei, stawiając siebie w roli stwórcy, a przez to dążąc do samounicestwienia.

W takim świecie chrześcijanin przede wszystkim powołany jest do odkrycia prawdy o sobie, o człowieku jako obrazie i podobieństwie Bożym. W sakramencie chrztu obdarzeni zostaliśmy zalążkiem życia Bożego – zalążkiem, który poprzez miłość wzrasta i daje nadzieję na przebóstwienia człowieka. Aby jednak ten wzrost następował, człowiek musi nieustannie nawracać się w swoim sercu, upodobniając ludzkie życie do życia Boga, dając w ten sposób również nadzieję na jedność wyznawców Chrystusa, na spełnienie Jego oczekiwania, aby ci, którzy w Niego wierzą, byli jedno.

Dziękując Metropolicie za jego słowo, Władyka Jakub podkreślił, że o pomnożenie miłości pomiędzy chrześcijanami, o jedność, modlą się ci, którzy do takiej jedności jako narzędzia świadectwa wiary i miłości zostali wezwani, a którym jej na przestrzeni dziejów zabrakło. Utraciliśmy ją ulegając działaniu szatana, który w ten sposób sprzeciwia się Bogu, a polem tej bitwy wg Fiodora Dostojewskiego są ludzkie serca. Ścierają się w nich dobro i zło, miłość i nienawiść – a ich owoce nie tylko przejawiają się w działaniu jednostki, ale mają też wpływ na postawy wspólnot, narodów czy państw. Podziały – podobnie jak konflikty czy wojny - są również konsekwencją tej walki.

Mimo iż jako chrześcijanie nazywamy się dziećmi jednego Boga i uczniami Chrystusa, nie jesteśmy wolni od zła, od podziału, a powszechna bolączka, jaką jest brak miłości, pokoju czy miłosierdzia, może być również naszym udziałem. Tego stanu nie wolno nam akceptować - zmiana musi dokonać się przede wszystkim na poziomie indywidualnym, w sercu każdego z nas. Człowiek jest obrazem i podobieństwem Boga, i to powinno być dla nas wyznacznikiem postawy wobec innych. Nie możemy uzurpować sobie prawa do uznawania siebie za jedynych mogących uzyskać zbawienie – to jest decyzja Boga, który znając każdego człowieka, jako jedyny wie, kto jest Jego prawdziwym czcicielem. Władyka przytoczył też słowa Jezusa Chrystusa z czytania Ewangelii (Mk 9, 36-41), mówiące o tym, że „nikt, kto czyni cuda w imię moje, nie będzie mógł zaraz źle mówić o mnie. Kto bowiem nie jest przeciwko nam, ten jest z nami”. Słowa te stają się szczególnie ważne teraz, gdy w laicyzującym się świecie każdy głos świadczący o Chrystusie daje ludziom nadzieję na zbawienie i życie wieczne.

Głos na zakończenie nabożeństwa zabrał także ksiądz Tomasz Wigłasz z Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego, który nawiązując do hasła tegorocznego Tygodnia Ekumenicznego podkreślił, że jurydyczna sprawiedliwość jest daleko węższa niż sprawiedliwość Boża, zorientowana na człowieka. Dzięki niej właśnie możemy się spotykać, razem modlić, jako że wszyscy zostaliśmy odkupieni przez tego samego Boga i Zbawiciela.

Niedzielne kazanie Władyki Jakuba wygłoszone zostało podczas Mszy św. w Sanktuarium Miłosierdzia Bożego i nawiązywało do czytania z Ewangelii wg św. Jana (2, 1-12), opisującego cud w Kanie Galilejskiej.

Pierwsze, na co Władyka zwrócił uwagę, to uniwersalność przekazu Ewangelicznego – słowa Chrystusa przeznaczone były zarówno dla Jemu współczesnych, jak i każdego kolejnego pokolenia i szczególnie trafiają do człowieka poszukującego odpowiedzi na swoje pytania.

Słowa Ewangelii można interpretować zarówno wprost, jak i w sposób alegoryczny, metafizyczny – dotyczy to w głównej mierze Ewangelii wg św. Jana, która różni się w swojej formie oraz zakresie opisywanych zdarzeń od pozostałych trzech Ewangelii synoptycznych. Tylko św. Jan wspomina o pierwszym cudzie Jezusa Chrystusa, przemianie wody w wino; pozornie jest to cud o ‘niższej randze’ niż uzdrowienia czy wskrzeszenia zmarłych, jednakże Ewangelista widzi w nim początek znaków, jakie uczynił Jezus oraz objawienie chwały Chrystusa.

Istotne są też szczegóły opisu, podkreślające głębsze znaczenie cudu – św. Jan wskazuje na to, że cud wydarzył się trzeciego dnia (przy czym nie precyzuje ani nie wskazuje wprost, co to za dzień); mówi o weselu, ale nie przekazuje żadnych informacji o nowożeńcach. Stawia za to w centrum opisu dialog Marii i Jezusa, a szczególnie Jego słowa „jeszcze nie nadeszła godzina moja” – pomimo to, Matka Boża każe gospodarzom wesela „zrobić wszystko, cokolwiek On powie”.

Z opisu znamy wydawałoby się nieistotne, „techniczne” szczegóły – liczbę, wielkość i przeznaczenie stągwi, w których woda uległa przemianie. Wszystko po to, aby przekazać głębszy sens tego cudu – praobrazu uczty weselnej, będącej udziałem zbawionych ofiarą Chrystusa. W tym znaczeniu trzeci dzień to prorocze wskazanie Zmartwychwstania Jezusa; godzina, która jeszcze nie nastąpiła – to godzina Jego cierpień i śmierci, ale także godzina otoczenia Go chwałą i objawienia mocy dania ludziom życia wiecznego; wino, lepsze od uprzednio podanego na uczcie – to nawiązanie do słów Chrystusa z Ostatniej Wieczerzy o uczcie w Królestwie Bożym.

Apostoł Jan kieruje w tym opisie naszą uwagę na Osobę Zbawiciela i na Jego Matkę - wzór wiary i pośredniczkę łask darowanych ludziom. To Ona, poprzez swoje współczucie dla potrzebujących, jest przyczyną działania Chrystusa. Jednak Jej słowa – „zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie” – powinny być dla nas wezwaniem do życia według nauczania Chrystusa, co warunkuje udział w uczcie w Królestwie Niebieskim.

Patrząc z perspektywy dnia dzisiejszego, słowa Matki Chrystusa są również aktualne dla podzielonych chrześcijan – oczekiwaniem Chrystusa jest jedność i wzajemna miłość, powinniśmy więc żyć i czynić tak, jak On tego wymaga.

Nawiązał do tego również Metropolita Wojda w swoim słowie na koniec Mszy św. – ewangeliczną ucztą jest dla współczesnego człowieka Liturgia św., Jezus – jest w niej obecny w Eucharystii, my zaś jesteśmy przez Bożą Matkę wezwani do realizacji Jego nauczania, do poszukiwania wspólnoty, miłości, dobroci i miłosierdzia Chrystusa.

Gabriel Szymczak